7 maja

zonedifedeLitania loretańska, modlitwa

Wezwanie osadzone w sposób znamienny pomiędzy innymi dwoma: Święta Boża Rodzicielko i Matko Chrystusowa niemal podkreśla paradoks dziewiczości, która staje się płodna. Zarazem dziewica i matka, a nie: dziewica, a potem matka. Tej dziewiczości nie należy rozumieć wyłącznie w sensie fizycznym i biologicznym, ale także w odniesieniu do faktu, że osoba Matki jest „nieskazitelna”, ponieważ nie dotknął Jej grzech. Jako Matka przynależy zatem całkowicie do Boga.

Określenie typu Święta Panno nad pannami… należy rozumieć jako stopień najwyższy w ten sam sposób jak tytuł „Pieśń nad pieśniami” (najpiękniejsza z pieśni) czy „Sługa sług Bożych” w odniesieniu do papieża (sługa w stopniu najwyższym).
Maryja jest dziewicą w pełnym tego słowa znaczeniu. Mówiąc o dziewiczości, musimy, co oczywiste, przywrócić jej rzeczywistość, nie ulegając jednak pokusie złamania misterium tego, w jaki sposób dokonały się dziewicze narodziny. Podobnie jak w przypadku zmartwychwstania wierzymy, „że nastąpiło”, choć nie dane nam było widzieć w jaki sposób. Należy jednak wystrzegać się niebezpieczeństwa wyobrażeń naruszających sferę delikatności, powściągliwości i wreszcie dobrego smaku.

Naszym zadaniem jest adoracja, kontemplowanie „Bożych cudów”, potęgi Ducha. Sama Maryja nie troszczy się o to, by rozumieć. Adorowała, kontemplowała tajemnicę ukrytą w Jej wnętrzu, strzegła jej. Żyła nią. Nosiła Syna łaski. A zarazem pozwoliła, by Syn Ją prowadził. Dziewictwo jest zatem nie tyle ofiarą, co darem; nie wyrzeczeniem, a pełnią; nie zubożeniem, a ubogaceniem; nie pomniejszeniem, a zyskaniem pełni.

Macierzyńskość Maryi staje się paradygmatem wszelkiego wyrzeczenia dokonanego w wierze i w miłości. Przypomina nam, że Bóg zawsze jest nieprzewidywalny, gdy „odwzajemnia” nasze dary. Są to prawdy, których nie można wypowiedzieć. Należy zebrać, to co najlepsze w naszej miłości, jej najdelikatniejszy aspekt, przyjemność płynącą z dawania się, rozumienia we wzajemnym udzielaniu sobie schronienia – wszystko to trzeba wziąć i przenieść na płaszczyznę Boga i pomnażać w nieskończoność.

Oto przebłysk tego, czym może być dziewiczość: rodzaj uświęcenia, jak nowej świątyni, nienaruszonego przybytku Boskości. Jego ogrodu, klasztornego krużganku, gdzie On, pod łukami kolumn przechadza się, śpiewając pieśń zakochanego. Zamek niedostępny dla niewtajemniczonych, w którym rozbrzmiewa muzyka, trwają tańce, czasem, w dzień świąteczny, gdy liturgia jest uroczysta, serce ogarnia radość, że aż boli… Niech to wystarczy.

<<< PoprzedniNastępny >>>