5 maja

zonedifedeLitania loretańska, modlitwa

Jesteśmy w punkcie przełomowym. Odtąd zwracamy się do Maryi, używając różnych tytułów (Świętej, Matki, Królowej…) czy też różnych określeń Jej szczególnych cech (Najukochańsza, Pocieszycielka, Wspomożenie, Ucieczka). To moment, w którym prosimy, błagamy. Jest to jednak błaganie nieodłączne od wysławiania. Na tym właśnie polega specyfika tych wezwań.

W modlitwie Zdrowaś Maryjo część pierwsza stanowi pozdrowienie, to słowa błogosławieństwa i wychwalania Maryi oraz wysławiania Jej wielkości. W części drugiej przechodzimy do błagania (błagania ogólnego: „Módl się za nami, grzesznymi”, ale z podkreśleniem czasu: „Teraz… i w godzinę śmierci naszej”). W Litanii każdemu wezwaniu odpowiada prośba, która jest kontrapunktem następującym bezpośrednio po wypowiedzeniu tytułu chwały. W każdym wezwaniu wysławiamy i jednocześnie prosimy. Prosimy jedynie o modlitwę: Módl się za namimódl się za namimódl się za nami.

Usilnie prosimy Maryję, by zajęła się naszą nędzą, napełniła naszą pustkę, zaradziła naszemu ubóstwu. Błagamy, by wejrzała na nasze łachmany, trudności, lęki i aby przejęła nasze troski. A Ona słucha i mówi Bogu o nas, wstawia się za nami. Niektóre prośby są zawarte w tytułach, których używamy w kolejnych wezwaniach. Prosimy o oświecenie, radość, uzdrowienie, pocieszenie, wsparcie, pokój itd. Różne cechy Maryi są powodem wysławiania z naszej strony, nie zaś podkreślaniem Jej „specjalizacji”. Matka zna potrzeby swoich dzieci, także, i przede wszystkim te, których nie odczuwamy (nie zdajemy sobie sprawy z braku wiary, nadziei, a zwłaszcza miłości).

Prosimy zatem: módl się za nami… zobacz, Maryjo, czego nam brakuje, byśmy stali się bardziej ludzcy, bliżsi Ewangelii. Daj nam to, czego brakuje, by nasze życie stało się życiem. Przychodząc z pustą kartką prosimy o postawienie diagnozy.
I znowu prosimy: módl się za nami… czyli powiedz coś Panu w naszej sprawie, mając serce matki. Wypowiadając słowa modlitwy, upoważniamy Ją, by zajęła się naszymi sprawami, ale także zrobiła coś z naszym ukrytym złem, by odkryła ukrywane przez nas wady, postawiła diagnozę, choćby miała ona budzić litość.

W wezwaniach litanijnych podkreślony został również wymiar wspólnotowy: „módl się za nami”, a nie „módl się za mną”. Odmawiając wezwania litanii uwzględniamy zatem także brzemię innych, uczestniczymy w ich kłopotach, troszczymy się o ich potrzeby, nawet tych potrzeb nie znając. Dominuje duch rodzinny.

Módl się za nami nie znaczy „módl się zamiast nas”. Także my, tu na ziemi, dołączamy się do Jej modlitwy tam, na górze. Ona modli się za nas, ale my modlimy się z Nią. Ona zaś nie pragnie niczego innego, tylko tego, byśmy włączyli się w Jej modlitwę. Byśmy dołączyli do niej nasze głosy. Innymi słowy: Matka nie chce modlić się sama.

Mówimy często o świętości Maryi: warto jednak sobie uświadomić, że ta świętość oddziela Ją jedynie od świata grzechu, a nie od nas. Ona jest złączona z codziennością, obowiązkami, trudnościami, przykrościami, cierpieniami, niewygodami, zmęczeniem, niepewnością i niepokojem życia rodzinnego. I niejako zmusza nas, byśmy uwzględnili, że świętość nie jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić wyjątkowe osoby, lecz możliwością pzostającą w zasięgu każdego z nas.

<<< PoprzedniNastępny >>>