XXXII Niedziela
Zwykła (C)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-c

[Łk 20,27-40]

Saduceusze, którzy przyszli podyskutować z Jezusem nie uciekają się do pochlebstw, nie mają negatywnego nastawienia jak wielu innych wrogów Jezusa, obce są im wszelkie formy fanatyzmu, są typowymi realistami: przekonują ich jedynie logiczne argumenty i obiektywizm Prawa zawartego w Pięcioksięgu, w miejsce agresji pojawia się odrobina ironii. Ich pytanie wyraża kwestię czysto akademicką i dotyczy prawa tzw. lewiratu (por. Pwt 25,5n). Przypadek, jaki omawiają, sam w sobie mało realny, bo nic nie wskazuje na to, że był to przykład z życia wzięty, służy jedynie jako pretekst do wykazania absurdalności wiary w zmartwychwstanie. Warto nadmienić, że próby zaprzeczania zmartwychwstaniu nie są nowe, ani w judaizmie, ani w chrześcijaństwie (por. 1 Kor 15). To jeden z tych swoistych paradoksów, który potwierdza ciekawą prawidłowość: człowiek żyje najpiękniej­szymi perspektywami, a kiedy staje przed możliwością ich zrealizowania – zaczyna wątpić!

Uczeń Jezusa musi takie sprawy rozumieć. Jeśli nie chce popaść w sidła niewiedzy, błędu, jeśli chce utrzymać swoją tożsamość niezachwianą, nie może zdawać się wyłącznie na to, co mówią inni. Musi przejść drogę Objawienia czyli zaakceptować Jezusowy punkt widzenia. Musi wejść w obszar doświadczenia Boga, inaczej nie będzie miał żadnej alternatywy. To jest pewna prawidłowość antropologiczna: z jakim przestajesz, takim się stajesz.

Rozumowanie saduceuszów – tak zdawałoby się przejrzyste i logiczne – ma jednak słaby punkt: zmartwychwstanie nie jest jedynie przedłużeniem (trochę czy dużo lepszym) spraw doczesnych, nie można zatem nadprzyrodzonej przyszłości wyobrażać sobie w kategoriach życia wyłącznie ziemskiego. Rozmówcy Jezusa tak właśnie je rozumują i dlatego ich argumentacja możliwość zmartwychwstania czyni rzeczą śmieszną i groteskową. Odpowiedź Jezusa odsłania ich kolejny słaby punkt: nie znają Pisma, nie są zorientowani w możliwościach Boga! Nie znają Bożej siły, potęgi, wszechmocy. Z jednej strony przyjmują fakt stworzenia, z drugiej – nie chcą zgodzić się na nowe stworzenie, bo tym właśnie jest w gruncie rzeczy zmartwychwstanie. Jeśli otworzymy się na niczym nieograniczoną potęgę Boga (tego zabrakło saduceuszom) wtedy będzie mieli poprawną i jedynie słuszną wizję zmartwychwstania.

Kiedy czytamy, że po powstaniu z martwych ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, jesteśmy kuszeni, by rozumieć to zdanie w kategoriach: nie będzie męża, nie będzie żony, wszystko zostanie zerwane… Tak myśleć nie wolno, bo nie o tym jest tekst dzisiejszy! Teraźniejszość, owszem, zostanie pokonana, przewyższona, nastąpi pełnia, będzie coś więcej, niż dotąd, nie oznacza to jednak, że zostanie przekreślone życie. Ono zostanie polepszone, aż do nieskończoności. A to oznacza, że będą obowiązywać także kategorie nieskończoności. Bóg niczego ci nie odbierze!

To sprawy nieproste, ale pomyślmy przez chwilę: kiedy chłopiec wyrósł i stał się mężczyzną, nie mówi przecież „odebrano mi dzieciństwo”. Zaufaj Bogu, zaufaj Jego potędze, On naprawdę przygotuje ci coś, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć (1 Kor 2,9). Jezus tę historyczną prawdę uzupełni później w swojej „mowie eucharystycznej” (J 6). Nawet jeśli ktoś umrze, znika tylko pozornie. Jeśli ktoś umiera, a pozostaje z Nim w łączności, jego życie nadal będzie wzrastać, aż osiągnie pełnię; tym, co wydaje się tracić, jest tylko cielesność. Jeśli jesteś oświetlony słońcem, nie możesz jednocześnie pozostawać w cieniu.

Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba jest Bogiem życia, Bogiem, który uwalnia od każdej formy śmierci. Dlatego śmierć nie będzie nigdy ostatnim etapem życia człowieka. Potrafisz więc zdać się na „Boga żyjących”, czy też zamęczysz się kwestiami własnego przetrwania?

Saduceusze z pewnością nie byli zachwyceni rezultatem dysputy. Szczycili się znajomością Pisma, potrafili cytować je z pamięci, mieli gotowe odpowiedzi… ale ograniczyli się jedynie do poznania, bez uchwycenia sensu tego, w co wierzą – dlatego pozostają w wielkim błędzie! Nam również może się to przydarzyć. Niekiedy jesteśmy gotowi uczynić wszystko, by nie umknęła „ani jedna jota, ani jedna kreska”, a tracimy z oczu… całą resztę. Boga nie da się pojąć według logiki ludzkiej. On daje się rozpoznać jedynie po znakach swojej szalonej miłości do człowieka. Przygotujmy się zatem na niespodziankę zmartwychwstania. Św. Paweł, który z pewnością nad sprawą zmartwychwstania wiele myślał, zachęca nas do jak najdalej posuniętych pragnień:

Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków. Amen.

<<< PoprzedniNastępny >>>