XXVIII Niedziela
Zwykła (B)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-b

Mk 10,17-22

Zasadniczą kwestią, która pojawia się w rozmowie młodego człowieka z Jezusem jest życie wieczne, a dokładniej – kwestia jak je osiągnąć (dosłownie „odziedziczyć”). Mistrz z Nazaretu odsyła swego rozmówcę do przykazań z drugiej tablicy Dekalogu, dając mu tym samym do zrozumienia, że istota Prawa znajduje swoje odbicie w szacunku i czci wobec bliźniego. Aby zrozumieć odmienność spojrzenia obu rozmówców należy przypomnieć, że dla praktykującego Żyda przestrzeganie Dziesięciu Przykazań – poszerzonych z czasem o niezliczone wprost przepisy wyjaśniające: 365 zakazów i 248 nakazów – stanowiło niepodważalny dowód poprawnego pełnienia woli Bożej i w konsekwencji było gwarancją osiągnięcia wiecznego zbawienia… Pod koniec ich rozmowy okaże się, że to nie wystarcza.

Rozmówca Jezusa jest rzeczywiście człowiekiem prawym, uczciwym, prostolinijnym, pełnym dobrych intencji, szczerze zaangażowanym w codzienne wypełnianie woli Bożej; co więcej – jest świadom prawości swojego postępowania. Jezus nie neguje jego postawy, a pod powłoką człowieka doskonale zachowującego prawo wydaje się dostrzegać swojego… potencjalnego ucznia. Niewykluczone, że wyczuł w jego duszy brak całkowitej satysfakcji i poszukiwanie nie do końca uświadomionej pełni. Wykorzystuje ten jego stan i na ten aspekt zwraca jego uwagę. Zdaje się go przekonywać: Tak, rzeczywiście, jesteś blisko Boga, ale w twoim życiu jest jeszcze pewna przeszkoda, którą powinieneś pokonać – brakuje ci możliwości pójścia… za Mną! Daję ci taką możliwość, będziesz jednak musiał uwolnić się od wszystkiego, co ci przeszkadza w podjęciu życia w pełni wolnego, dla osiągnięcia królestwa Bożego. Idź zatem, sprzedaj wszystko co masz, rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i pójdź za Mną.
Na ogół, gdy słyszymy takie słowa, skupiamy się na elemencie… pozostawiania. Tymczasem rzeczywisty akcent położony jest na naśladowaniu: pozostawienie bogactw staje się naturalną konsekwencją pójścia za Jezusem, nie zaś… warunkiem wstępnym!
Zapewnienie o posiadaniu skarbu w niebie jest praktycznie odpowiedzią na pytanie postawione przez młodego człowieka na początku rozmowy. Jezus zapewnia go, że bez wątpienia otrzyma życie wieczne, którego tak usilnie szuka, proponuje mu jednak coś więcej, proponuje mu wspólnotę życia ze sobą już teraz, już tu na ziemi.

Zauważmy rzecz niezwykle istotną: Jezus nie dodaje żadnego nowego, kolejnego, większego wymagania, a tego w gruncie rzeczy spodziewał się Jego rozmówca. Wskazuje natomiast na konieczność radykalnych zmian w jego życiu. Przyczyna jest prosta: On, Zbawiciel, nie przyszedł na ziemię po to, by mnożyć nakazy i zakazy, lecz by Prawo Ojca wypełnić swoją Osobą. Nie żąda więc niczego więcej, jedynie spodziewa się czegoś innego: stąd, dla tego człowieka (i dla każdego z nas) przyszłe życie staje się…  teraźniejszą możliwością. Proponując takie rozwiązanie oczekuje zdecydowania: krok wstecz nie jest możliwy. Dar uczyniony Jezusowi i Ewangelii może być tylko absolutny, a jako taki – nie może zawierać żadnej klauzuli czy wyjątku na przyszłość. „Kto przykłada rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie jest Mnie godzien” (Łk 9,62).

W rozmówcy Jezusa (jest to bardzo ważny element tej ewangelicznej historii) zostaje zatem podważona niezwykle ważna zasada religijna o której słuszności był on szczerze przekonany: ścisłe powiązanie wierności Bogu z doczesnym dobrobytem. Inaczej mówiąc, zostaje podważone przekonanie, że bogactwo i dobra ziemskie są dowodem Bożego błogosławieństwa, nagrodą za wierne przestrzeganie przykazań. Od tej chwili przychylność Boga będzie mógł zyskiwać poprzez… wyrzeczenie się owych dóbr. Dla Boga ważne jest życie w pełni, nie zaś – życie w dobrobycie.
Mistrz z Nazaretu wprawdzie nie pobiegł za rozmówcą powracającym do swoich bogactw, nie przekonywał go, nie namawiał do zmiany decyzji, ale wymagań swoich… nie zmienił! Nie zmienił też swego uczucia w stosunku do Niego… Dał młodzieńcowi możliwość wolnego wyboru i ten wybór uszanował. (A my tak często liczymy na to, że Bóg dopasuje się do naszych oczekiwań, by nas zyskać…). Nas stawia w podobnej sytuacji…

I jeszcze jedno na koniec: Co dzieje się z tymi, którzy zostawiają wszystko, aby iść za Jezusem? Oczywiście są różne sposoby „pozostawiania” i „pójścia za”. Zdarza się to w przypadku powołania zakonnego, ale – choć w odmienny sposób – także we wszystkich innych powołaniach.
Wolność serca od rzeczy i od osób jest zasadą i warunkiem w prawdziwej relacji, która pozwala cieszyć się darem Bożym. Naśladowanie Jezusa nie jest w pierwszym rzędzie wyrzeczeniem, lecz… zdobyciem większego dobra. Nie żyjemy dla ofiary, lecz dla miłości, która życie wypełnia. Tylko wówczas jesteśmy w stanie wyznać: Jezus jest wszystkim! A poza tym Opatrzność nie pozbawia dóbr tego, kto naśladuje Jezusa. Tyle, że życie nie wzbogaca się poprzez posiadanie, które tłamsi rzeczy lub osoby, lecz poprzez wolność serca, która pozwala doceniać wszystko i na wszystko otwiera. Ważniejsza jest darmowość i wdzięczność. Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>