XXVIII Niedziela
Zwykła (A)

zonedifedehomilie

[Mt 22,1-14]

Dzisiejsza przypowieść zaskakuje, burzy w naszych umysłach i sercach utarte pozycje i podważa ustalone schematy. Wydaje się wręcz „niemożliwa”, gdyż zachowania Boga są doprawdy trudne do natychmiastowego przyjęcia.

Można przypuszczać, że gdyby Bóg zwołał nas jak surowy Właściciel i kazał się skrupulatnie rozliczyć z tego, co jesteśmy Mu winni.. stanęlibyśmy przed Jego drzwiami, i w cierpliwości oczekiwali na naszą kolej…  Bóg tymczasem, zamiast do biura rozliczeniowego zaprasza nas na… ucztę! Niesłychana propozycja. Kiedyż wreszcie zrozumiemy, że ideałem chrześcijanina nie jest zniewalająca moralność, lecz BŁOGOSŁAWIEŃSTWO! Chrześcijanin nie jest niewolnikiem skrzywionym pod ciężarem przepisów i kodeksów, lecz osobą UWOLNIONĄ przez miłość Boża. Życie chrześcijanina nie polega na odsiadywaniu wyroku, lecz na radosnym ŚWIĘTOWANIU ze Zbawicielem i tymi wszystkimi, którzy w Nim pokładają nadzieję.

To wprost zatrważające, że sprawiedliwość, surowość, nakazy, ograniczenia wydają się nam normalne, logiczne, a DARMOWOŚĆ… gorszy nas!? Nieoczekiwany dar wolności, radości, darmowości jest dla nas tak zaskakujący, nieprzewidywalny, że… nie chcemy go do siebie dopuścić: my chcemy zasługiwać na Boże zainteresowanie, na Bożą przychylność, na Bożą miłość, On tymczasem… chce nam podarować wszystko!

Człowiek jest skłonny, by płacić za to, co chce posiadać; darmowości nie akceptuje… Ewangelia nakazuje nam zmianę takiego myślenia. Im szybciej, tym lepiej… bo uczta przecież trwa.

Na ucztę w królestwie Bożym są zaproszeni wszyscy, i dobrzy i źli, gdyż Bóg w sposób absolutnie darmowy ofiaruje swoje zbawienie każdemu człowiekowi. Nie powinno nas zatem dziwić, że i w Kościele natrafiamy na zło. Kto staje się częścią ludu Bożego nie staje się automatycznie doskonałym, wnosi ze sobą wszystkie swoje wady, słabości, zatroskania, obawy i niedoskonałości, także moralne. Królestwo jest rolą, na której wzrastają razem i ziarno i kąkol, gdzie są obecne mądrość i głupota; jest siecią, która zagarnia ryby wszelkiego rodzaju. Będąc jego uczestnikami jesteśmy niejako proszeni o podtrzymywanie wyrozumiałości dla ludzkich słabości, o utrzymywanie drzwi naszych wspólnot zawsze otwartych. Ci wszyscy, którzy czują się odepchnięci, odrzuceni, sponiewierani – gdzie, jak nie w Kościele mają znaleźć miejsce na swoją pierwszą, drugą, i… kolejną szansę na życie, na życie prawdziwe?

W czasach Jezusa obraz uczty był często wykorzystywany przy opisywaniu miejsca przyszłej szczęśliwości. Posługiwał się nim i Jezus, i ówcześni rabini, gdy mówili o królestwie Bożym, ale była między nimi zasadnicza różnica: rabini rozprawiali o urokach przyszłego, niebieskiego królestwa Bożego, Jezus nauczał, że dostęp do niego jest możliwy… już teraz, już tu na ziemi. To absolutnie nowa propozycja, a mogą z niej skorzystać wszyscy, którzy przyjmą Jego propozycję życia, Jego błogosławieństwa, Jego Ducha.
Jeśli obraz uczty weselnej jest najbardziej odpowiedni do ukazania prawdy o królestwie Bożym, to powinniśmy być świadkami przepychanki przed drzwiami, gdzie się ona odbywa. Dlaczego tak się nie dzieje? Dlaczego tak wielu stoi na progu pełnych podejrzeń, sceptycznie nastawionych, nieufnych?

Są tacy, którzy odrzucają zaproszenie, gdyż zrozumieli doskonale, co jego przyjęcie pociąga za sobą: trzeba przywdziać nowe szaty, zmienić życie, wyrzec się zachowań niemoralnych i wyborów nie dających się pogodzić ze stylem Ewangelii. Wielu (większość?) nie chce się rozstać ze swoim dawnym strojem, dobrze im jest tak, jak jest. Może nawet nie są z siebie zadowoleni, ale zawsze jakaś namiastka zadowolenia się trafi.
Są i tacy, którzy zwlekają z decyzją, odkładają ją na chwilę bardziej stosowną (tylko czy będą ją w stanie rozpoznać?). Pewnie są przekonani (na podobieństwo rabinów), że uczta odbędzie się dopiero w zaświatach i wystarczy załapać się w ostatniej chwili.
Są wreszcie i tacy, którzy weszli do środka, gdyż słyszeli, że Organizator uczty wysyła do piekła, tych którzy pozostają na zewnątrz, ale będąc w środku zazdroszczą tym, co tam tkwią nadal.

Tak naprawdę tylko ten, kto zrozumiał, że królestwo Boże jest wspaniałym świętem, cudowną ucztą, wchodzi do środka bez zwlekania, zdecydowanie, z wielką ochotą, gdyż nie chce utracić nawet chwili z radości, która jest mu proponowana. A ty, siostro, bracie, na co się decydujesz?

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>