XXIX Niedziela
Zwykła (B)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-b

[Mk 10,35-40]

Dwaj Apostołowie, bracia, uprzywilejowani świadkowie (widzieli wskrzeszenie córki Jaira, (por. Mk 5,37) i byli obecni przy scenie Przemienienia (por. Mk 9,2) podchodzą do Jezusa z zamiarem uzyskania od Niego zgody na… dominację w grupie. Zwracają się wprawdzie do Mistrza z należnym szacunkiem (nazywają Go nauczycielem), używają jednak zwrotów kategorycznych (‘chcemy’…; ‘daj nam’…) – tak jakby w ogóle nie brali pod uwagę odpowiedzi odmownej.

Sformułowanie ‘siedzieć po prawicy’ oznacza pierwsze miejsce: obaj zatem interpretują chwałę jako stan chwalebny, który ma się rozpocząć wraz z paruzją. Wszystko wskazuje ponad to, że spodziewali się, iż chwila ta nastąpi wkrótce. Jezus koryguje ich zapędy, posługując się dwoma metaforami. Pierwsza z nich to kielich (lub też puchar) – wyrażenie używane w ST dla zobrazowania radości, ale przede wszystkim jako znak wynagradzania zastępczego. Druga, to chrzest – obraz mniej ewidentny, ale bardziej przejrzysty w kwestii powiązania z cierpieniem, wyraża bowiem ideę zanurzenia, wejście w głąb. W obu przypadkach chodzi więc o stawianie czoła bardzo wielkim cierpieniom, które w niektórych przypadkach mogą doprowadzić nawet do śmierci.

Stwierdzenie ‘możemy’ objawia zdecydowaną wolę przyjęcia tego wszystkiego, co Jezus im proponuje. Odpowiedź – wbrew temu, co mogłaby sugerować wyrażana przez nich prośba – wskazuje wyraźnie, że obaj nie byli całkowicie głusi na nieustanne pouczenia Jezusa o konieczności cierpienia, aby dojść do chwały królestwa Bożego. Warto w tym miejscu nadmienić, że Jakub był pierwszym z Dwunastu, który zaświadczył o Jezusie przelewając swoją krew (por. Dz 12,2).

Jezus docenia ich gotowość poniesienia ofiary, ale odrzuca… realizację prośby. Daje do zrozumienia, że nie posiada władzy przyznawania miejsc w królestwie Bożym: słowa te nie są oczywiście dowodem na niższość Syna w stosunku do Ojca, wyrażają jedynie przekonanie, że On, jako Mesjasz i Syn, w czasie swojego życia ziemskiego był wykonawcą woli Ojca, a nie arbitrem.

Niektórzy z nas skłonni są być może do oskarżenia synów Zebedeusza o egoizm, nadmierną ambicję, marzenia o karierze, pragnienie władzy. Co więcej, taki pogląd doskonale pasuje do innych tekstów, które  odzwierciedlają niezrozumienie uczniów względem Jezusa i Jego misji. Warto jednak dostrzec także i pozytywne elementy tej ewangelicznej sceny: obydwaj uczniowie rzeczywiście przejawiają zatroskanie o przyszłość królestwa Bożego. Dotąd cieszyli się przyjaźnią Mistrza, mają więc nadzieję, że i w tej szczególnej chwili nie oddali ich od siebie i pozwoli im przy sobie pozostać. Nie chcąc Go pozostawiać samego, deklarują gotowość wejścia w tajemnicę boleści.

Możliwa jest także ocena pośrednia: żądanie uczniów nie jest ani całkowicie egoistyczne, ani też absolutnie bezinteresowne. To połączenie entuzjazmu i kalkulacji, odrobina wspaniałomyślności i szczypta próżności, szczerość i przebiegłość, chęć ryzyka, ale… pod pewnymi warunkami. Ich zachowanie jest w gruncie rzeczy bardzo ludzkie: przesiąknięte dobrem, a jednocześnie nie pozbawione dwuznaczności. Jakże w tym swoim myśleniu i działaniu są nam bliscy!!! Ich prośba zdradza, iż pojmują władzę w królestwie Bożym w kategoriach czysto ziemskich. Dlatego Mistrz musi wskazać im drogę właściwszą, jedynie słuszną, która pozwoli na spełnienie się takich pragnień: kielich i chrzest. Kielich przywołuje ideę śmierci i zbliżającej się męki; chrzest – zanurzenie, zatopienie. Mogą zostać włączeni w Jego los, ale nie oznacza to absolutnie zajęcia… miejsc honorowych.

Żeby nie wypaczyć przesłania Ewangelii, powinniśmy dokonać jeszcze pewnego ważnego uściślenia. Jezus proponuje swoim uczniom (a potem wszystkim naśladowcom) wzór wspólnoty-bez-władzy, nie zaś wspólnoty-bez-autorytetu! Prawdziwy chrześcijanin autorytetu nie mierzy możliwością wydawania rozkazów, lecz zdolnością służby. Wszystkie trzy zapowiedzi męki i zmartwychwstania kończą się słowem służyć. A to oznaczy, że droga krzyża nie jest przede wszystkim cierpieniem, lecz właśnie służbą.

Często sami nie wiemy, o co prosimy. Bóg jednak – poddając nasze prośby oczyszczającemu działaniu czasu – zawsze cierpliwie nas wysłuchuje, choć nie zawsze po naszej myśli. Na nasze szczęście… Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>