XXIII Niedziela
Zwykła (C)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-c

[Łk 14,25-35]

Chodzi o to, by zerwać z samym sobą, a dokładniej – z własnymi przywiązaniami, a nie z osobami do których jesteśmy przywiązani uczuciowo koniecznymi i radosnymi więzami. Pan nie proponuje, byśmy mniej kochali naszych bliskich. Lecz byśmy kochali ich lepiej, poczynając od poprawnego rozeznania co do naszych najgłębszych motywów miłości.

Tak rozumiana miłość nie może być ograniczona jedyne do prostego uczucia; musi zawsze być gotowa do podjęcia rozeznawania. Siła tych Jezusowych słów może być Jego słabością – nie należy tego ukrywać! Ryzyko potraktowania ich jako potwierdzenie nieuchronnej konkurencji pomiędzy miłością do Boga, miłością nas samych i naszych bliskich jest doprawdy wielkie… I mimo tego, Chrystus przywołuje na myśl takie najgłębsze, najdroższe uczucia ludzkie, by uświadomić nam, co powinno nas z Nim łączyć, jako uczniów.

W rzeczywistości jednak nie chodzi o konkurencję… Nie jesteśmy zachęcani, by zrezygnować, wyrzec się naszych uczuć… To, czego oczekuje od nas Pan, to kochać bez końca, bez uśmiercania miłości… lecz by wzrastała ona w nas i wokół nas; by kochać coraz więcej i lepiej.

Stawanie się „uczniem” (w. 33) wymaga wewnętrznej wolności, a za taką się płaci i taką się buduje zdolnością nie absolutyzowania nikogo i niczego, nawet nas samych. Bywa natomiast tak, że czasami jesteśmy bardziej przywiązaniu do naszego sposobu kochania, niż do osób, o których twierdzimy, że je kochamy. Ogień relacji z Bogiem oczyszcza nasze ubogie sposoby kochania, i czyni je bardziej prawdziwymi; dzięki temu nasza miłość zostaje uwolniona od wszystkiego, co ją zniewala, ogranicza i zubaża.

Przed męką Jezus przypominał: „Kto nie nosi swego krzyża…” (w. 27). Chodzi o krzyż, którym my jesteśmy dla nas samych i czasami dla innych, kiedy stajemy się „krzyżującymi” – w tym sensie, że nie potrafimy wychodzić poza nas samych i zamykamy się na apele, które życie nieustannie do nas kieruje, byśmy dzięki temu wzrastali i poszerzali granice naszego serca, aż do poszerzenia naszych sposobów kochania i pozwolenia, by się dać kochać.

Wszystko to stanowi faktyczną „bitwę” (w. 31), która wymaga planowania i odwagi. Wszystko to jest prawdziwą „pracą” (w. 29), która wymaga przygotowania i rygoru. W każdym razie, jeśli istnieje środowisko w którym nie możemy pozwolić sobie na improwizację, to z pewnością jest to pole relacji poprzez które budujemy samych siebie i świat wokół nas.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>