XXI Niedziela
Zwykła (A)

zonedifedehomilie

[Mt 16,13-20: Wyznanie Piotra]

Jezus chce się zorientować, co mówią o Nim ludzie. Apostołowie, do których zwraca się z nurtującym Go pytaniem bez trudu spełniają Jego oczekiwanie i przedstawiają Mistrzowi krążące o Nim opinie, według których wliczany jest w poczet największych osobistości.

W takiej chwili nie wystarczą przemyślenia teologów, stwierdzenia wspaniałych pisarzy, wnioski najbardziej dociekliwych egzegetów, myśli zaczerpnięte ze skarbca mądrości innych, sugestie usłyszane na kazaniu… Warto uświadomić sobie, że wkrótce po tej rozmowie Jezus wskaże na czekający Go wkrótce los: „Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Co to oznacza dla nas dzisiaj? Że decydując się na odpowiedź muszę (albo raczej chcę) być gotów na przyjęcie wszystkich konsekwencji wynikających z przyznania się do Niego! Jezus trzyma mnie za słowo! Jeśli daję Mu moje słowo, moje życie staje się wymagające, i to od zaraz. Zatem bycie prawdziwym uczniem Jezusa nie oznacza umiejętności pięknego wyrażania się na Jego temat, ale gotowość podążania tą samą drogą, którą On przeszedł; gotowość odtworzenia w moim życiu Jego stylu działania, myślenia, postępowania. W świetle Ewangelii nie ma dwóch (Jego i mojej) odrębnych dróg!

Stwierdzenie Piotra, w którym uznaje swojego Mistrza za Mesjasza, za Syna Boga żywego, wskazują i nam dzisiaj potrzebę radykalnej zmiany naszego życia, zmiany która dotyka naszego jestestwa, tego co najistotniejsze: chodzi o odnalezienie nowego, innego własnego centrum, tego, którym nie jestem już dłużej ja sam. Innymi słowy: wyrzekam się własnego pomysłu na życie, bo ten który proponuje mi Jezus jest lepszy, ciekawszy (nawet jeśli oznaczać to może całkowitą zmianę dotychczasowego systemu wartości). Objawienie dla nas, ludzi Jezusa, powinno być zawsze ostatecznym kryterium w naszych życiowych decyzjach.

Jest jeszcze jeden istotny element z tym związany: to ‘inni’, dostrzegając naszą odmienność w stosunku do tego, co proponuje ‘świat’, muszą potrafić połączyć nasze życiowe decyzje z orędziem Chrystusa. Mamy być rozpoznawalni poprzez nasze działanie, wartości, postawy jakie reprezentujemy, ale także poprzez bożki, które odrzucamy.

Przynależność do Chrystusa nie może być potwierdzona jedynie wpisem w parafialnej księdze chrzcielnej; ona ma być potwierdzana praktyką ewangelicznego stylu życia. Jakże byłoby wspaniale, gdyby ktoś, obserwując nasze życie, słowa, zachowanie, poglądy zaczął podejrzewać: czy to nie są prawdziwi chrześcijanie?

Wobec wielu różnych, i niekiedy sprzecznych ze sobą wyobrażeń Jezusa, trudno jest wybrać to jedno autentyczne. Kim On zatem jest? Kim jest dla mnie, dzisiaj? Zachwyt, jaki powoduje od wieków w ludziach różnych pokoleń jest niezwykły i nieporównywalny, a mimo to cześć i uwielbienie, choćby najszczersze… nie wystarczają.  Jezus nie jest uosobieniem, skonkretyzowaniem wyjątkowych wartości, które w jakiś sposób realizują ludzie dobrej woli. Nie jest jednym z wielu, którzy wyróżnili się z powodu szczerości, lojalności, miłości do ubogich, zaangażowaniu na rzecz sprawiedliwości, pokoju, nie-przemocy… Jezus jest JEDYNYM! W tym tkwi różnica!

Stwierdzić, kim jest Jezus, oznacza również określić kim jestem ja, uczeń, wskazać na cechy szczególne, po których można mnie jako takiego rozpoznać. Słuszną jest przy tym rzeczą, by wszyscy ludzie znali te znaki rozpoznawcze, by mogli stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, kto jest prawdziwym uczniem Jezusa z Nazaretu, a kto tylko udaje; by mogli rozpoznać, kto ma imię Jezusa na ustach, a kto ma Jego krzyż… na plecach. Chrześcijanin, to ktoś „skazany” na wolność tej jedynej słusznej drogi!

Powiedz mi zatem dokąd podążasz, a powiem ci kim jesteś… Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby ktoś obserwując nasze życie, słowa, zachowanie, poglądy zaczął podejrzewać: „Czy to nie są prawdziwi chrześcijanie? – zobaczcie jak oni się miłują”.

To przypuszczenie pozostawiam dzisiaj sobie i Wam w prezencie. Jestem przekonany, że odpowiedzi – tej jedynej i prawdziwej – dostarczy życie. Prośmy za siebie nawzajem, aby była ona poprawna, właściwa, i w pełni ewangeliczna. Amen!

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>