XVIII Niedziela
Zwykła (C)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-c

[Łk 12,13-21]

„Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą między wami?”. Zanim jeszcze Jezus opowie przypowieść, zwraca uwagę swojego rozmówcy na rzecz niezwykle istotną, która jednak zbyt często umyka uwadze proszących: niekiedy Bóg nie odpowiada na nasze pytania, ponieważ są źle postawione. Dzieje się tak wówczas, kiedy Boga próbujemy zamknąć w naszych ograniczeniach, tak aby w konsekwencji stał się kimś na nasze usługi.

Rozmówca stawia pytanie oczekując rozwiązania problemu, tymczasem nie dostrzega, że u podstaw tego problemu leży zachłanność i przylgnięcie do dóbr materialnych. Nie wiemy jak zareagował na opowiedzianą przez Jezusa przypowieść, czy odniosła ona skutek, czy uznał że Jezusa nic nie obchodzą jego osobiste problemy, czy też zdał sobie sprawę, że u korzeni ich rodzinnego konfliktu leży… egoizm. Zniewolonych nim ludzi nie jest w stanie pogodzić nawet Jezus; jeśli między nami zaczynają rządzić reguły egoistyczne, nic się nie ułoży dobrze. Jeśli natomiast spierający się potrafią się uwolnić od egoizmu, sami rozwiążą swój problem. Nie prośmy zatem Boga o rozwiązywanie kwestii, które sami – idąc za Jego wskazaniami – możemy rozwiązać. Nie oczekujmy, ż Bóg będzie spełniał nasze zachcianki…

Każdy człowiek ma swoje pragnienia; trudno sobie wyobrazić serce ludzkie bez pragnień. Nie można ich jednak postawić u steru życia. Jeden z filozofów łacińskich trafnie zauważył: „Wydaje się, że największym dobrem jest zawsze to, którego nam brakuje. Gdy tylko je osiągniemy, zaczynamy tęsknić za kolejnym”. Nie ma w tym nic dziwnego: to wspaniała wiadomość, takimi nas stworzył Bóg!

W czym zatem problem? Otóż Bóg pozostawił nam wolność w decydowaniu o przedmiocie naszych pragnień. Uczynił nas odpowiedzialnymi za nasze wybory. Potrzebujemy nasycenia rzeczami dobrymi, pięknymi, wartościowymi, godnymi Boga i człowieka. Mały Książę nie miał wątpliwości w tym względzie: „To, co najważniejsze, jest zakryte dla oczu”, właśnie dlatego, że najlepiej widzi się… sercem!

Kiedy człowiek rozmija się w swoim życiu z propozycjami i sugestiami Boga, wiele ryzykuje. To właśnie słowo pada w dzisiejszej Ewangelii. Właściwie wypowiada je sam zachłanny, zakochany w dobrach bohater opowiadania. I wbrew temu, co może się nasuwać w pierwszym odruchu, jego dalsze losy nie są karą, lecz „wysłuchaniem”: zasłużył na miano głupca! Dlaczego?

Ponieważ opiera swoje życie na „mieć” a nie na „być”;
Ponieważ trudzi się, by gromadzić i posiadać, zamiast wzrastać;
Ponieważ utożsamia się z rzeczami, które posiada;
Ponieważ przekonany jest, że dużo pieniędzy oznacza dużo życia;
Ponieważ twierdzi, że egoizm może być źródłem szczęścia i zadowolenia;
Ponieważ nie uznaje, że nawet wówczas, gdy konto się zgadza, jego życie jest pomyłką;
Ponieważ nie zdaje sobie sprawy, że pustki nie da się wypełnić rzeczami;
Ponieważ nie wyczuwa, że prawdziwa życiowa pewność rodzi się z aktu uwolnienia.

„Nie martwicie się o życie” – powie Jezus do swoich uczniów po zakończeniu tej przypowieści. Zachęta do nieroztropności?! Z pewnością nie. Warto się nad tym szczerze zastanowić, by nie przylgnęło do mnie… miano „głupca”. Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>