XIV Niedziela
Zwykła (C)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-c

[Łk 10,1-12.17-20]

Ojciec wysłał Syna, a Syn wysłał Ducha Świętego; teraz Syn rozsyła swoich uczniów. Cała ta specyficzna misja określona jest jednym słowem: „idźcie”. Polecenie to, zdawałoby się bardzo proste, zakłada pewien rodzaj rozdarcia, wyjścia z własnego świata, z własnego środowiska, z samego siebie. Z woli Mistrza apostoł staje się Jego sługą, wszystkim dla wszystkich, po to właśnie by sobą wskazywać na Jezusa Chrystusa.

Apostoł niesie ze sobą przede wszystkim dobrą nowinę, że przybliżyło się królestwo Boże; ono jest już wśród nas także w słowie, które głosi. Mimo trudności i niepowodzeń, które napotyka w tym głoszeniu opiera on swoje posługiwanie na mocnym przekonaniu, że jego własny wysiłek stanowi jedynie przygotowanie drogi Temu, który jest Panem tego królestwa.

Ewangelista stwierdza, że Chrystus wysłał uczniów „po dwóch”. Jest to zgodne z prawem żydowskim, które dla ważności świadectwa wymaga zeznań dwóch świadków. Z pewnością chodziło też o wzajemną pomoc. Fakt ten jednak wskazuje również na to, że podmiotem działania jest wspólnota, a nie jednostka. Święty Grzegorz zauważa ciekawie, że motywem takiego polecenia Mistrza jest fakt, że dwa są przykazania miłości: Boga i bliźniego.

Liczba 72 nie jest przypadkowa. Według starożytnej tradycji żydowskiej była to liczba ludów zamieszkujących ziemię: przesłanie Chrystusa ma zatem dotrzeć do wszystkich bez wyjątku.

Cechami charakterystycznymi misji chrześcijańskiej są pokora, słabość („jak owce między wilki”). Nie będzie to triumfalny pochód zdobywców. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bezbronni; przekonuje o tym św. Jan Chryzostom: Dopóki jesteśmy owcami, zwyciężamy…; jeśli staniemy się wilkami, zostaniemy zwyciężeni, ponieważ zabraknie nam pomocy Pasterza, który pasie owce, a nie wilki…

Jest to misja niezwykle pilna (wskazówka, by unikać pozdrowień, które w tamtej kulturze były bardzo czasochłonne); ważność głoszonego orędzia musi pokonać wszelkie inne, nawet bardzo ważne wymogi. Pozostałe konkretne wskazania proponowane uczniom (które dzisiaj mogą wydawać się anachroniczne) mają na celu wskazanie że cała misja odbywa się pod znakiem wolności: uczniowie nie mogą szukać innego oparcia, jak tylko w Chrystusie. Potrzeba, aby przemawiała siła Ewangelii. Wszelkie inne pomoce mogą okazać się korzystne dla apostoła, ale niebezpieczne dla Dobrej Nowiny. Trudności będą, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ewangelia, mimo że jest sama w sobie dobra, może zostać odrzucona. W tej perspektywie naszą klęską mogą okazać się… sukcesy na siłę, sukcesy za wszelką cenę…

Zaproszenie Jezusa dotyczy nas wszystkich wierzących, a nie jakiejś „grupy do zadań specjalnych”. To wezwanie musimy skomentować naszym życiem, każdy z nas, skoro przyznajemy się do Jezusa. A zatem „być chrześcijaninem” to nie tylko mieć świadomość posiadania Dobrej Nowiny, lecz przejęcie odpowiedzialności za nią, za jej rozszerzanie, za przekazywanie jej innym. Nie oznacza to, że musimy codziennie dokonywać wielkich czynów: najważniejsze, żebyśmy pamiętali, że królestwo Boże jest już pośród nas, i byśmy żyli tą prawdą na co dzień. Osobisty przykład wiary to często najlepszy i najskuteczniejszy sposób ewangelizacji. Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>