VI Niedziela
Zwykła (A)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-a

[Mt 5,17-37]

Słowa, które Jezus wypowiada na Wzgórzu Błogosławieństw uderzają mocno w nasze utarte schematy, w nasze codzienne kompromisy, w nasze ludzkie pewności… Ważne jest, abyśmy myśląc o tych wymaganiach nie zapomnieli nigdy, że wypowiada je Słowo, które Ciałem się stało!
„A Ja wam powiadam”… te słowa zmieniają stary porządek rzeczy. Oznaczają przejście od Starego do Nowego Testamentu. Oznaczają zerwanie i jednocześnie kontynuację. To przejście od dawnego legalizmu do prawa miłości, od tzw. dobrego tonu do szaleństwa krzyża, od tzw. normalnego porządku do ewangelicznego skandalu. Uwaga jednak: nie oznaczają one obalenia starego porządku, lecz jego uzupełnienie, udoskonalenie, poprawienie do tego stopnia, w którym miarą staje się miłość bezgraniczna.
Powiedziano: Nie zabijaj…! A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata podlega sądowi…! Powiedziano: Nie cudzołóż…! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa…! Powiedziano… A Ja wam powiadam… No właśnie. I wtedy my, ludzie „porządni”, zmuszeni jesteśmy spojrzeć nieco uważniej w nasze serca, na nasze ręce. Nie zawsze jesteśmy aż tacy czyści, jak utrzymujemy…, okazuje się bowiem, że także myśli mogą brudzić, że także językiem możemy zabijać, że także spojrzeniem możemy krzywdzić…
Próbujemy się w takich sytuacjach bronić, usprawiedliwiać, wysuwać nasze „ale”: tak, ale przecież w niektórych sytuacjach…; tak, ale w pewnych okolicznościach…; tak, ale w niektórych przypadkach… Bo ktoś ma inny kolor skóry, bo myśli inaczej niż ja, bo nie wierzy w tego samego Boga, bo różni się ode mnie w swoich poglądach politycznych… Przykłady można mnożyć, ale w każdym z nich nasza przeciętność staje w opozycji do Bożej doskonałości i Bożej świętości. Musimy zdobyć się na odwagę i postawić sobie szczere pytanie: czy my przypadkiem nie próbujemy złagodzić, osłabić, wygładzić owych Chrystusowych żądań i oczekiwań? On tymczasem, stanowczo i nieustannie przypomina: bądźcie doskonali! My wolimy być „realistami” i przez to znajdujemy się daleko od… Ewangelii.
Niech mowa wasza będzie „tak-tak”, „nie-nie”! A my znowu swoje: że przecież w niektórych okolicznościach należy, trzeba, wypada, jest wskazane, przynosi korzyść… I znowu jesteśmy poza… Ewangelią. „Słyszeliście…”. Otóż to, tutaj tkwi źródło nieporozumienia, którego skutki są opłakane. Słyszeliśmy zbyt wiele rzeczy, pouczeń, wytłumaczeń; mieliśmy zbyt wielu nauczycieli; sięgnęliśmy po opinie zbyt wielu ekspertów i w konsekwencji Ewangelia stała się dla nas zbyt wymagająca.
Nadchodzi czas – zawsze jest taki czas sposobny – by wymagania Jezusa potraktować wreszcie jako ważne, korzystne, a przede wszystkim dobre, słuszne, rodzące nadzieję. Warto stawać po Jego stronie; warto odrzucić pokusę strachu, lęku, obawy przed Tym, który zawsze staje po stronie życia.
Czy Jezus wymaga od nas zbyt wiele? Załóżmy, że tak. Ale nie przyszło wam na myśl, że nasze możliwości sięgają dalej, niż nam się na ogół wydaje? Może warto ujawnić wreszcie nasze prawdzi-we oblicze… oblicze chrześcijanina, na miarę oczekiwań Tego, który oddał za nas swoje życie, aby-śmy my potrafili żyć w pełni!

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>