Uroczystość
Trójcy Świętej (A)

zonedifedehomilie

J 3,16-18

„Pożyteczne jest dla was moje odejście”, powiedział Jezus do uczniów przy pożegnaniu, „bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7). Dotrzymał zatem obietnicy. Kimże jednak właściwie jest ten Duch Święty, którego obiecał, aby rozpoczęte przez Niego dzieło prowadził dalej w każdym wierzącym oraz w całym Kościele?

W języku hebrajskim (inaczej, niż to ma miejsce w językach zachodnich) określenie to zawiera w sobie coś dynamicznego, oznacza siłę życia. Na początku opisu stworzenia świata czytamy, że Duch Boży „unosił się nad wodami” (Rdz 1,2), a to świadczy, że każda siła stwórcza od Niego pochodzi. Jest On zatem i dawcą życia i siłą, która wszystko prowadzi ku dobru (por. Rz 8,18-30).

Każde działanie Chrystusa jest działaniem w Duchu Świętym. Być „w Duchu” i „w Chrystusie” oznacza w zasadzie to samo (przekonuje nas o tym św. Paweł). Wypowiedzi biblijne, które nawiązują do tej właśnie prawdy, bardzo szybko doprowadziły chrześcijan do zrozumienia, że Duch Święty nie jest tylko bezosobową siłą Boga, ale i nie można Go utożsamiać z Synem czy z Ojcem, albo – co gorsza – twierdzić, że jest Im podporządkowany. Należy więc uznać Go jako „równorzędnego trzeciego”, jako samodzielne „ja”. Nie bez powodu pierwsze sobory (Nicea w 325 r. i Konstantynopol w 381 r. po Chr.) ustaliły w swoich wyznaniach wiary następujące sformułowanie: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę”. W stwierdzeniu, że Duch Święty „pochodzi” od Ojca i Syna pragnie się nam uzmysłowić, że nie jest stworzeniem, że ma taką samą jak Ojciec i Syn Boską istotę, co w konsekwencji prowadzi do uwielbiania Go i czczenia jako prawdziwego Boga.

Stoimy wobec największej tajemnicy wiary chrześcijańskiej. Po raz kolejny musimy niejako „rozbić” wszelkie nasze wyobrażenia o Bogu, których my sami jesteśmy autorami, i po prostu, w wielkiej pokorze zdać się na to, co o Bogu oznajmia nam Chrystus.
Podstawową prawdą naszej wiary pozostaje fakt, iż istnieje jeden tylko Bóg i że nauka o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym w żadnym przypadku nie kwestionuje tej jedności czy jedyności. Jak jednak pogodzić jedno z drugim?

Termin „Trójca Święta” nie występuje w Piśmie świętym, ale jeśli uważnie prześledzimy mówienie i działanie Boga, ustawicznie będziemy ocierać się o tę tajemnicę. Należy przy tym pamiętać, że ta prawda nie została nam przekazana po to, byśmy mieli kolejny przedmiot do spekulacji, czy też by wprowadzić dodatkowe utrudnienia w naszej wierze. Skoro Bóg zwrócił się do nas i udziela się nam, jest rzeczą ze wszech miar pożyteczną, byśmy dowiedzieli się czegoś o bogactwie wewnętrznego życia Boga. Temu właśnie służy wiara w tajemnicę Trójcy Świętej.

Prawda o Trójcy Świętej staje się dla nas swoistym wyzwaniem: czy jesteśmy gotowi pozwolić Bogu, aby On sam coś nam o sobie powiedział, czy też wolimy ufać naszej ludzkiej wyobraźni i powiedzieć „tak” tylko takiemu Bogu, którego sami możemy pojąć (taki Bóg byłby z konieczności mniejszy od naszego rozumu).

Współcześni Jezusowi Żydzi byli dumni ze swego monoteizmu i również On podkreślał jedyność Boga. Ostrożnie jednak i stopniowo poszerzał i pogłębiał to pojęcie zestawiając obok siebie Ojca, Syna i Ducha Świętego. Tak było przy Jego narodzeniu, przy chrzcie w Jordanie i po zmartwychwstaniu w chwili rozesłania uczniów. Z samego zatem Pisma świętego wynika jasno, że istnieje różność, jak też i jedność Ojca, Syna i Ducha Świętego tak, że możemy wyznać: Jeden jest Bóg w trzech Osobach (por. J 16,28). Trzeba przy tym pamiętać, że jedność i troistość są orzekane o Bogu z całkiem różnych punktów widzenia. Istnieje jedna Boska istota w trzech Osobach albo – inaczej mówiąc – trzy Boskie Osoby mają tę samą Boską naturę czy istotowość.

Czytając takie teksty, prędzej czy później nasunie się pytanie: A jakie znaczenie może mieć ta prawda wiary dla mojego życia? Będziemy mogli zbliżyć się do niepojętego Boga, gdy wyjdziemy ze stwierdzenia, że On kocha nas w imponujący sposób, że jest samą miłością (1 J 4,8). W Nim istnieje wspólnota, która żyje we wzajemnym oddaniu się, tak pełnym zaufania, że stanowi ona jedną całość. W tej wspólnocie dokonuje się ustawiczna wymiana miłości i zrozumienia, ma w niej miejsce intensywne i nie kończące się spotkanie. Może zatem będzie łatwiej uwierzyć, że ten Bóg chciał być również blisko mnie, że mnie kocha.

Trójca Święta jest zatem niedoścignionym obrazem ustawicznego, pełnego miłości sposobu objawiania się Boga człowiekowi. Nasza odpowiedź Bogu powinna zatem być weryfikowana po tej samej linii: rzeczywiście poznajemy Go odzwierciedlając „uczucia”, jakie w Nim goszczą, przede wszystkim miłość, dar z siebie i nieustające przebaczenie.

Dzisiejsze święto jest zatem dla nas doskonałą okazją do oczyszczenia naszej wiary, a co za tym idzie, również i modlitwy. Musimy oddalić od siebie wszelkie bożki przesądów, magii, lenistwa duchowego, bezosobowych wierzeń, abstrakcyjnych wyobrażeń, aby odzyskać prawdziwy obraz Boga ofiarowany nam przez Pismo święte: Bóg jest przede wszystkim miłością!

To także wspaniała okazja, by dokonać przejścia od modlitwy-żądania do modlitwy-uwielbienia. Warto za Hiobem powtórzyć w pokorze: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem” (Hi 42,5). Teraz już wiemy ponad wszelką wątpliwość, że jest to wzrok wiary… odpowiadającej na Miłość. Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>