Niedziela
Trójcy Świętej (C)

zonedifedehomilie, homilie-wielkanoc-c

[J 16,5-15]

Dzisiejsza uroczystość daje nam szansę zwrócenia uwagi na jeden z podstawowych wymiarów naszego życia: na sens tajemnicy. Doświadczenie chrześcijańskie jest przede wszystkim doświadczeniem duchowym, z którego zmysły nie zostały jednak wyłączone, a jedynie przemienione, wzmocnione dzięki mocy Ducha Świętego. Objawienie rzecz jasna dociera do człowieka drogą zmysłów i często posługuje się językiem zmysłów (wystarczy pomyśleć o Ewangelii, gdzie mowa o świetle, chlebie, zapachu, wodzie, głosie…). One jednak muszą być oczyszczone, aby mogły dotrzeć poza to, co bezpośrednio dostrzegalne czy odczuwalne, aby wejść w obszar sacrum, czyli tego, co Boskie.

Tajemnica nie jest granicą, lecz… otwarciem się na nieskończoność! Bóg nadal pozostaje transcendentny, „całkowicie inny”. Nie potrafimy Go „uchwycić”, zamknąć w naszych schematach, w naszych ideach… Wobec Boga nie pozostaje nic innego, jak wyznać za prorokiem Izajaszem: „Prawdziwie Tyś jest Bogiem ukrytym” (45,15) lub za Hiobem: „Jam mały, cóż Ci odpowiem? – Rękę przyłożę do ust” (40,4-5). Mimo tego, odkrywanie owej Tajemnicy powinno stać się naszą codzienną rzeczywistością, i to pełną wspaniałości (por. 1 Kor 2,9-13). To przede wszystkim kwestia modlitwy, kontemplacji, zadziwienia, adoracji – bardziej, niż rozważań i dyskusji intelektualnych.

Bóg-dla-nas: my zbyt często chcemy odkryć kim jest Bóg sam w sobie, On natomiast pozwala się poznawać za pośrednictwem tego, co w nas dokonuje.

Bóg-w-nas: to Duch Święty prowadzi nas, uwalnia od lęku, czyni możliwą wszelką modlitwę (Abba, Ojcze).

Bóg-z-nami: i to do „skończenia świata” zawsze ten sam, Emmanuel.

Nasza cywilizacja chce niestety za wszelką cenę wykreślić z życia wymiar tajemnicy. Chce nas przekonać, że rzeczywistość mówi tylko to, co ma powiedzieć, i nic poza tym: każda rzecz na swoim miejscu, z odpowiednią etykietą, najczęściej dla własnego, egoistycznego użytku. W takim układzie także człowiek staje się jedną z wielu „rzeczy”. Funkcjonalność zabija serce, życie ubożeje, banalizuje się poprzez sztywne programy, regulaminy, rzeczy na pokaz…

Winniśmy przywrócić tajemnicy jej centralne miejsce w naszym życiu. Tylko wówczas rzeczywistość, która nas otacza ukaże się w całej swej okazałości, ukaże całe swoje bogactwo… Nie mówmy nigdy, że Trójca Święta wymyka się nam, że jest nam obca… Poprzez Ducha bowiem, Bóg jest nam bliższy, niż my sami sobie i to właśnie Trójca objawia nam pełny sens osoby ludzkiej. Uświadamia nam, że tylko miłość rodzi osobę. Powiedzieć zatem „Trójca”, znaczy powiedzieć „Miłość”. Gdyby nie było Trójcy nie byłoby miłości. Święty Augustyn słusznie przestrzega: „Możesz mieć wszystko, ale jeśli zabraknie Ci miłości, cała reszta nie przyda się na nic”.

Dzisiejsza liturgia jest zatem doskonałą okazją do oczyszczenia naszej wiary, a co za tym idzie, również do modlitwy. Pozostawmy na boku bożki przesądów, magii, lenistwa duchowego, bezosobowych wierzeń, abstrakcyjnych wyobrażeń, aby odzyskać prawdziwy obraz Boga ofiarowany nam przez Pismo święte, Boga, który przede wszystkim jest miłością. Przejdźmy od modlitwy żądania do modlitwy uwielbienia.

Warto za Hiobem powtórzyć w pokorze: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem” (Hi 42,5); a wiem już teraz, że jest to wzrok wiary odpowiadającej na miłość. Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>