IV Niedziela
Zwykła (C)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-c

Łk 4,21-30

Liturgia dzisiejszej niedzieli kontynuuje temat sprzed tygodnia: Jezus odrzucony przez mieszkańców Nazaretu, odrzucony przez swoich! Dlaczego tak się stało? Skąd taka reakcja?
W wystąpieniu Jezusa pojawiają się dwa elementy, które mogą rzucić światło na postępowanie Jego rodaków (a także i nasze, dzisiaj). Pierwszy to słowo „dzisiaj” (spełniły się te słowa…). Zbawienie i wyzwolenie są nam dane na dziś. Królestwo Boże jest obecne tu i teraz. A to oznacza, że człowiek jest zobowiązany do zajęcia pozycji wobec propozycji Boga teraz właśnie… w konkrecie życia, a nie w pragnieniach pięknych i z pewnością podbudowanych dobrą intencją, ale… odkładanych na potem. Konieczność nawrócenia jest potrzebą chwili! Przyjąć zatem lub odrzucić. Ale nie jakiegoś tam, wymarzonego, nieokreślonego, przyszłego Mesjasza… tylko dokładnie tego Jezusa, syna Józefa i Maryi; tego, który stoi przed nimi, który do nich przed chwilą przemówił. Jakże często nie chcemy uczynić tego, podobnie jak wówczas mieszkańcy Nazaretu. Lepiej utrzymywać w swojej głowie abstrakcyjny obraz Boga, ponadczasowy, wymyślony, dopasowany do własnych horyzontów… niż stanąć w obliczu Jego wysłańca, tego który opowiada się za biednymi, pokrzywdzonymi, uciśnionymi, pogardzanymi, odepchniętymi… Lepiej nadal wyczekiwać na obiecane królestwo Boże, niż zakasać rękawy, by uczynić je choć trochę lepiej widocznym na ziemi, wśród swoich!

To Boże „dzisiaj” staje się dla nas, wierzących, najwłaściwszym kryterium, które pozwala ocenić nasz zapał, wielkość naszych pragnień, skuteczność ich realizacji, rozmach ideałów którymi żyję na co dzień. Bóg oczekuje odpowiedzi w każdym „tu” i w każdym „teraz”. Pora sobie uświadomić (a raczej nieustannie przypominać) że prawdziwe spotkanie z Bogiem wymaga od nas radykalnych zmian w naszym życiu (i może dlatego ociągamy się z udzieleniem tej ostatecznej odpowiedzi).

Druga oczywistość: Jezus stanął po stronie tych, którzy byli właściwe „poza”, „na zewnątrz” grona mieszkańców (Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie). Mieszkańcy Nazaretu chcieliby mieć Jezusa wyłącznie do własnej dyspozycji, ograniczyć Jego cudotwórczą działalność do swojej grupy. On tymczasem przemawia do nich w terminach uniwersalnych. A to oznacza, że nie istnieje żadne ograniczenie w Bożym planie zbawienia. (Dzisiaj moglibyśmy powiedzieć, że Jezus zadziałał jak urząd antymonopolowy). Nikt z nas nie posiada wyłączności na Bożą łaskę, na Jego dary, bo przecież wszyscy zostaliśmy odkupieni Krwią Jego Syna Jezusa Chrystusa.

„Porwali Go z miejsca, wyrzucili poza miasto i wyprowadzili…”

Dobra Nowina… idzie dalej, drogą wyznaczoną jej przez Boga. Nic i nikt nie potrafi jej zatrzymać, chociaż wielu się wydaje, że nadal mogą to uczynić… Dobra Nowina przechodzi poprzez i pośród naszych osobistych interesów, spraw, kombinacji, zamiarów i planów. Od tamtej chwili… Nazaret nie będzie dłużej miastem Jezusa. Jego prawdziwe miasto nie będzie miało ograniczeń terytorialnych i geograficznych… Nazaret będzie tam, gdzie jest Jezus! Mieszkańcami Nazaretu będą ci, którzy w Jezusie rozpoznają Bożego Syna i uznają Go za swojego Zbawiciela; ci, którzy potrafią mówić Bogu „tak” – tu i teraz.

Chrystus zostaje przyjęty w nasze życie nie wtedy, gdy nam się wydaje, że On jest po naszej stronie, lecz wówczas, gdy my stajemy po Jego stronie, a dokładniej – kiedy wyruszamy z Nim ciągle na nowo… Amen.

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>