II Niedziela
Zwykła (A)

zonedifedehomilie, homilie-zwykle-a

[J 1,29-34]

Jan Chrzciciel wskazuje na obecność Oczekiwanego i wypowiada znamienne słowa, które do dziś powtarzamy w każdej Eucharystii, nie zawsze nawet zdając sobie sprawę, kto jest ich autorem: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”.

Nie wystarczy jednak stwierdzić: Oto jest! Oto Ten! Trzeba, by Rozpoznany stał się rzeczywiście odpowiedzią na nasze oczekiwania, pragnienia, poszukiwania. Nieco później uczniom Jana, którzy poszli za Nim, Jezus pozostawi pytanie: „Czego szukacie?” (J 1,38). To oznacza, że Bóg przychodzący i szukający ludzi pozwala się odnaleźć jedynie tym, którzy z kolei Jego szukają i dokładnie wiedzą dlaczego to czynią!

Poszukiwanie Boga – to jedno z najważniejszych zadań stojących przed chrześcijanami. Możemy śmiało wykrzyczeć wobec innych: „Zostawiamy wam wszystko, weźcie sobie wszystko, my zadowolimy się… resztą, bo to ona jest najważniejsza”, choć wciąż niewielu z nas zdaje sobie z tego rzeczywiście sprawę. Rzeczy, dobra materialne, kariera, dobrobyt, chęć posiadania – same w sobie niekoniecznie złe – stanowią niekiedy nieodpartą pokusę, a niewłaściwie realizowane stają się zaczątkiem zła w człowieku. Rośnie konkurencja, zmieniają się metody walki, robi się ciasno na drodze dobrobytu, i może się zdarzyć, że w tej pogoni się zagubimy… Nie ma natomiast takiej możliwości, by kogokolwiek zatrzymać na jego drodze poszukiwania Boga. Jest wiele dróg, które ku Niemu prowadzą i zawsze któraś z nich będzie dla nas dostępna!

Prawdziwy poszukiwacz Boga nie staje w opozycji do innych, nie żąda przywilejów, nie wypatruje sprzyjających okoliczności, nie ma szczególnych wymagań, nie liczy na nadzwyczajne znajomości, z tej prostej przyczyny, że jest człowiekiem ze wszech miar wolnym!

Oczywiście, szukający Boga nie są ludźmi idealnymi, bezgrzesznymi, doskonałymi. Trzeba pamiętać, że Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie nie jest bytem abstrakcyjnym, lecz Bogiem, który przyszedł szukać właśnie tego, co zginęło, który przyszedł dać nadzieję pogrążonym w beznadziei! Ewangelia nie pozostawia złudzeń i to jest dla nas dobrą nowiną: jeśli nie zejdziemy z drogi naszych poszukiwań, spotkamy u jej kresu Baranka Bożego, który zgładzi także nasze grzechy.

Jedno niezmiernie ważne uściślenie: gdy już zdarzy się nam spotkać Baranka Bożego, złóżmy na Jego ramiona grzechy nasze, a nie… cudze! A On nie będzie zwlekał z przebaczeniem!

Mocni i słabi, entuzjaści i zgaszeni, udekorowani medalami i zapomniani przez wszystkich, pewni i wątpiący, przegrani, którzy się za takich uważają i zwycięzcy, którzy jeszcze nie wiedzą, że są przegranymi… wszyscy jesteśmy związani z tym samym Słowem Życia, Słowem Nadziei, Słowem kolejnej szansy. Wszyscy jesteśmy wezwani, by być świętymi! Do nas wszystkich odnoszą się słowa Pawła Apostoła: „Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa” (1Kor 1,3).

A zatem dla nas wszystkich, którzy chcemy stawać się świadkami Chrystusa, specjalne zadanie na teraz: próbujmy ukazywać Go jako Tego, który nadal jest… Kimś do odkrycia. Może takie właśnie nastawienie pozwoli nam odczuwać potrzebę nawrócenia się do Niego, zmiany naszych przyzwyczajeń, pobożności, praktyk, zwyczajów, struktur, tradycji… po to, by wreszcie na horyzoncie naszego życia pozostał On jeden, prawdziwy Zbawiciel!

Ryszard Wróbel OFMConv

<<< PoprzedniNastępny >>>