I ustanowił Dwunastu

zonedifedeczytanie

W obrębie nowej rodziny, którą Jezus zgromadził swym przepowiadaniem i dzielnością pojawia się pewna grupa uczniów, która zostanie w sposób konkretny wyodrębniona z tych, którzy za Nim podążali. Z czasem do każdego z Dwunastu, którzy ją tworzyli przylgnie określenie Apostoł. Nie będę tu wchodził w szeroko dyskutowaną problematykę rozwoju tego określenia, a skupię się na jednym  z najważniejszych tekstów, której dają właściwy obraz formowania się tej wyjątkowej i najściślejszej wspólnoty uczniów Jezusa. Fragment ewangelii św. Marka, który opisuje chwile jej powstania brzmi następująco:

13. Potem wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego.
14. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki
15. i by mieli władzę wypędzać złe duchy.
16. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr;
17. dalej Jakuba, syna Zebedeusz, i Jana, brata Jakuba,
którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu;
18. dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i
19. Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

 

Potem wyszedł na górę

Wybór zostaje dokonany na górze. Ewangelista ma z pewnością na myśli konkretną, znaną mu górę, dla nas jednak pozostaje ona nieznana z nazwy; wiemy jedynie, że znajdowała się w pobliżu jeziora (w. 7). [chodzi zapewne o Jezioro Galilejskie zwane także Jeziorem Genezaret (tak było nazywane w czasach Machabejskich, por. 1Mch 11,67); Morzem Tyberiadzkim (wg Józefa Flawiusza, od miasta o tej samej nazwie wybudowanego przez Heroda Antypasa na cześć cesarza Tyberiusza na południowo-zachodnim brzegu); Jeziorem Tarycheńskim (wg Pliniusza, od nazw dwóch ważnych miejscowości istniejących na jego brzegu w czasach rzymskich); Morzem Kinnereth (np. Lb 24,11; Joz 13,27). Duży zbiornik wodny w kształcie harfy, o długości 20 km i maksymalnej szerokości 11 km stanowił naturalną granicę między żydowską Galileą a głównie pogańskimi terytoriami Gaulantydy i Dekapolu po jego wschodniej stronie. Warto dodać, że w języku hebrajskim i aramejskim to samo słowo oznacza każdą większą powierzchnię wody, tak morze, jak i duże jezioro].

Poruszamy się w przestrzeni teologicznej, zatem może chodzić po prostu o miejsce odosobnione, miejsce objawiania się Boga, o stan przebywania w Jego bliskości. Warto podkreślić, że odosobnienie o którym mowa w tekście nie oznacza zerwania z tłumem. Wprost przeciwnie – Jezus wybiera Dwunastu w obecności tłumu; wybiera ich spośród tłumu, który garnie się do Niego szukając pomocy.

Przywołał do siebie tych, których sam chciał

Przywołać (posłać, [aby wezwać, zaprosić, zwołać…]) [po raz pierwszy czasownik ten występuje w Biblii w opisie powołania Jakuba (Rdz 28,1)]. Jezus posługuje się tym czasownikiem, by przywołać do siebie ucz­niów lub tłumy w celu nawiązania z nimi rozmowy lub ich pouczenia. W naszej perykopie czasownik ten podkreśla absolutne prawo powołującego i dlatego łatwo to prawo skojarzyć z wolą samego Boga; to właśnie skojarzenie nadaje mu sens powołania i wybraństwa [tak jak to ma miejsce w ST, choć czasownik sam w sobie takiego znaczenia nie zawiera].

Marek tłumaczy wybór Dwunastu nieskrępowaną wolą Jezusa i Jego niczym nie uwarunkowaną miłością. Znaczenia nabierają czasowniki użyte w opisie przez Ewangelistę i ich formy gramatyczne (pewne uściślenia są konieczne dla lepszego zrozumienia sensu ewangelicznego zapisu). Forma czasownika chciał (imperfectum) wyraża ideę, że wybór nie zostaje dokonany akurat w tym momencie, chociaż teraz właśnie zostaje objawiony, ale że jest on owocem długiego namysłu. Sens zatem jest taki: wybrał tych, których miał w sercu; których umiłował.

A oni przyszli do Niego

Tak jak w scenie pierwszego powołania (por. 1,16-20; 2,14) uczniowie w odpowiedzi nie wypowia­dają żadnych słów, lecz wykonują konkretny gest przejścia w kierunku Mistrza. Postawili się w sytuacji Jezusa, skierowali się jednak nie tyle ku miejscu, co ku Osobie; takie przejście tworzy intymną więź.

I ustanowił

W tekście polskim (w. 14 i 16) słowo to ma mocny wydźwięk jurydyczny; lepiej je przetłumaczyć jako uczynił, ponieważ wówczas przy­wołuje ono bardziej na myśl ideę stworzenia, nowego stworzenia. Wskazuje przy tym w sposób jednoznaczny na przeznaczenie kogoś do zadań wyznaczonych mu przez Boga.

Aby Mu towarzyszyli

W języku greckim wyrażenie to brzmi dosłownie: aby z Nim byli. Sformułowanie to określa aktualny obowiązek Dwunastu wobec ich Mistrza: muszą pozostać z Nim, wyrzekając się rodziny, domu, zawodu, dotychczasowego zajęcia i dzielić z Nim trudności wspólnego wędrowania oraz związane z tym sukcesy i porażki, sympatie i antypatie. Ponieważ mają świadczyć o Nim nie ma lepszego sposobu przygotowania się do tego zadania niż przebywanie z Nim (por. 1J 1,1nn). Ewangelizacja jest ich zatem drugim (w sensie chronologicznym) obowiązkiem, ale pierwszym w zamiarze Jezusa: nie zostali wybrani wyłącznie do uczestnictwa w chwale Mistrza, ani też dla własnych interesów, lecz ze względu na innych, którym będą musieli przekazać orędzie Dobrej Nowiny. Zerwanie z dotychczasowym zajęciem ma zatem sens tylko wówczas, gdy przekształca się w bycie z Nim.

Dwunastu…

Liczba dwanaście nie jest przypadkowa. Stanowi odniesienie do dwunastu pokoleń, które tworzyły naród Starego Przymierza. Przez powołanie Dwunastu Jezus kładzie fundament pod nowy lud Boży. Nie tworzy getta (jak czynili faryzeusze czy wspólnota z Qumran), lecz powołuje cały lud Izraela. Uczniowie są jedynie posłańcami ustanowionymi do powoływania innych, są ludźmi wyrwanymi z tłumu, po to jednak, by do tego tłumu mogli znowu powrócić: już jako nosiciele i głosiciele Dobrej Nowiny.

Oto ich imiona:

Szymon [hebr.: Bóg mnie wysłuchał. Pierwotne imię Piotra Apostoła. Skrócona forma grecka imienia Symeon. Marek używa tego określenia siedem razy; natomiast dziesięciokrotnie posługuje się imieniem Piotr. W jego Ewangelii nigdy te imiona nie występują obok siebie] czyli Piotr

Andrzej [imię greckie, znaczy mężny. Tradycja przypisuje mu założenie Kościoła w Grecji]

Jakub [hebr. Bóg chroni. Brat Jana, zwany Starszym. Poniósł śmierć męczeńską za panowania Heroda Agrypy I]

brat jego Jan [hebr. Bóg jest miłosierdziem lub Bóg jest miłosierny. Zmarł w Efezie na początku II w. Według tradycji chrześcijańskiej napisał czwartą Ewangelię, trzy listy i Apokalipsę]

Filip  [grec.: miłośnik koni. Według tradycji został ukamienowany i ukrzyżowany we Frygii, w Azji Mniejszej. Urodził się w Betsaidzie, był zatem rodakiem Piotra i Andrzeja. Musiał cieszyć się sporym uznaniem Jezusa, skoro Ten rozmawia z nim przed rozmnożeniem chleba; do niego też zwracają się Grecy, by ich przedstawił swojemu Mistrzowi. W Dziejach Apostolskich wspomniany jest także diakon i ewangelista o tym imieniu, ale są to osoby różne od Filipa, o którym mowa w rozważanym fragmencie]

Bartłomiej [imię patronimiczne: syn… Tolmai (por. inne podobne: Bartymeusz; Bar Jona; Jezus). Apostoł wspominany tylko w katalogach Dwunastu. Prawdopodobnie należy go utożsamiać z Natanaelem (takie utożsamienie pojawiło się na Wschodzie chrześcijańskim w IX wieku), który – według Jana Ewangelisty, pochodził z Kany Galilejskiej i został przyprowadzony do Jezusa przez Filipa. Według legendy działał w Indiach, Frygii i Armenii, gdzie został ścięty]

Tomasz [według Jana znaczy bliźniak. Pochodzi od hebr.: być podwójnym, bliźniakiem. Kilka apokryfów przypisuje się Tomaszowi albo jest jemu poświęconych, w tym gnostycka Ewangelia Tomasza i gnostyckie Dzieje Tomasza. Te dwa utwory oraz Legenda Abgara nazywają go Juda Tomasz. Tradycja podaje, że głosił Ewangelię w Indiach]

celnik Mateusz [aram: dar Boga, wersja skrócona od Matatia. Należy go utożsamiać z Lewim, celnikiem] Jakub, syn Alfeusza [to drugi z Dwunastu, który ma na imię Jakub. Od czasów św. Hieronima jest utożsamiany z Jakubem Młodszym, Mniejszym lub Małym, bratem Józefa, synem pewnej Marii obecnej na Kalwarii. Chodzi prawdopodobnie o siostrę Matki Jego [Jezusa] Marię, żonę Kleofasa. Łukasz nazywa go Kleofasem. Byłby zatem kuzynem Jezusa, nazwanym „bratem Jezusa”, jedną z ważniejszych postaci we wspólnocie Jerozolimskiej. Razem z braćmi Józefem, Judą i Symeonem są wspomniani w ewangelii Marka]

Tadeusz [imię aram. z wielkiej piersi, od hebra. z wielkiego serca. Zakłada się, że jego prawdziwe imię brzmiało Juda, syn Jakuba; „Juda, ale nie Iskariota”), a określenie Tadeusz byłoby przydomkiem]

Szymon Gorliwy [aram. gorliwy, gorący, gwałtowny. Przydomek ten odróżnia go od Szymona Piotra. Niektórzy zaliczają go do stronnictwa zelotów, co wydaje się możliwe, biorąc jednak pod uwagę dystansowanie się Jezusa od politycznej wizji mesjasza należy uznać za mało prawdopodobne, by otaczał się ludźmi tego pokroju. Z tego powodu słuszniej jest przypuszczać, że przydomek wskazuje na cechy jego charakteru]

Judasz Iskariota [niemalże we wszystkich wykazach umieszczany jest na ostatnim miejscu i ze wzmianką o zdradzie. Jego imię może pochodzić od hebrajskiego: człowiek z Kariotu; taką nazwę noszą dwie miejscowości wspominane w ST: Qeriot-Hezron, oddalone 12 km na południe od Hebronu lub Qeriot-Moab na wschód od Morza Martwego. Niektórzy dopatrują się pochodzenia jego przydomka od łacińskiego sicarius (najemny morderca, bandyta, zabójca) i zaliczają go do grupy zelotów; pogląd ten nie znajduje jednak mocnego oparcia historycznego i filologicznego. Hebr. Jehuda oznacza godny czci].

Nie jest bez znaczenia kolejność w prezentowaniu Dwunastu: najpierw Piotr, a potem pozostali. Równie sugestywna jest zmiana jego imienia: oznacza nową osobowość związaną z jego przyszłym, specjalnym zadaniem. Tak naprawdę Szymon stanie się skałą, opoką, dopiero po zmartwychwstaniu Jezusa. Uwaga jednak: skałą staje się nie ze względu na swój charakter, lecz dzięki łasce Bożej. Poza obszarem wiary nowe imię nigdy nie będzie oznaczać nowej jakości. Wszyscy powołani stanowią jedność, choć nie są jednakowi. To cenna uwaga: Jezusowi wyraźnie zależy, by jedność grupy nie niszczyła tożsamości jednostki.

Który właśnie Go wydał…

Ta zaskakująca wzmianka o Judaszu (por. 14,10.43; Mt 10,3; Łk 6,16) nie jest bez znaczenia. Jego obecność w gronie Dwunastu jest kolejnym dowodem na to, że motywów powołania nie należy szukać w cechach charakteru poszczególnych osób, lecz w darmowej miłości Boga. Judasz został tak samo powołany jak i pozostali: zdrajcą stał się dopiero wówczas, gdy w wolności decydowania o sobie pokusił się o wymyślenie zdrady. Staje się przykładem realnego braku odpowiedzi na uprzednią miłość. Grupa Dwunastu nie tworzy grona osób doskonałych: widać wśród nich różnorodność temperamentów, pochodzenia, mentalności, zawodów, doświadczeń… Żadna z tych różnic nie uniemożliwia jednak uczniom udziału w doświadczeniu decydującym o ich dalszym życiu.

Warto jeszcze odnotować, że wśród wybranych przez Jezusa nie ma żadnego uczonego w Prawie, żadnego faryzeusza, nikogo należącego do kasty kapłańskiej; są natomiast ludzie zwykli, bogaci prostotą, spontanicznością i wspaniałomyślnością.

Większość osób wymienionych w grupie Dwunastu nie będzie już w Ewangelii św. Marka ponownie wspominana, jedynie Piotr pojawi się kilkakrotnie.

By mieli władzę wypędzania złych duchów…

Otrzymali od Mistrza władzę szczególną. Od tej chwili mają takie same możliwości, co ich Mistrz (por. 1,14n; 21nn,39)  i że wykorzystają je skutecznie (z małymi wyjątkami, por. 9,14). Jest jednak pewna różnica: ich władza jest darem Jezusa, On natomiast posiada ją sam z siebie. [Dwa słowa w kwestii owych duchów złych duchów. Chodzi o demony, które według ówczesnych poglądów dominowały nad opętanymi. Biblia dowodzi, że Izraelici liczyli się z istnieniem złych duchów, chociaż nie potrafili ich ani grupowo, ani indywidualnie bliżej nazywać. Dopiero międzytestamentowa literatura apokryficzna dostrzega w nich upadłe anioły (czyli zbuntowane przeciwko Bogu i Jego planom). Dopiero wtedy też zaczyna się mówić o ich związku z Szatanem, jako ich przywódcą i księciem; one stanowią zastępy jego wysłanników i pomocników w działaniu przeciwko królestwu Bożemu i na szkodę ludzi. Chrystus (a potem Jego uczniowie) poprzez egzorcyzmy usuwa szkodliwe działanie złych duchów, wprowadzając w ich miejsce królowanie porządku Bożego, zwanego królestwem Bożym. Warto też dodać, że funkcja demonów ogranicza się jedynie do molestowania ludzi w sferze psychofizycznej, przez sprowadzanie na nich udręk, odczytywanych jako opętanie. Jezus wprost sprzeciwia się Szatanowi, jako kusicielowi i zwodzicielowi, a z demonów po prostu oczyszcza świat].

 

Życie Słowem

Wybór Jezusa nie tworzy kategorii osób uprzywilejowanych. Jeśli w ogóle można mówić o jakimkolwiek przywileju ucznia, to jedynym jest… bycie do dyspozycji innych.

Zasadnicza odmienność ucznia staje się elementem jednoczącym ludzi, ponieważ motorem jego działania jest miłość do Mistrza.

Koniecznego zerwania ze światem nie należy utożsamiać z ucieczką od świata. Istnieje natomiast zasadnicza i zdecydowana opozycja ucznia wobec mód i konformizmów niezgodnych z duchem Ewangelii, a dominujących w świecie.

Uczeń, mimo swej pokory, nie jest nigdy kimś bezwartościowym. O jego wartości decyduje jednak Jezus, a nie opinia społeczna czy demokratyczna większość.

Alternatywa, tak chętnie wykorzystywana w naszych rozmowach o chrześcijaństwie: działanie lub kontemplacja, jest z gruntu fałszywa. Im kto bowiem bliższy Panu, tym jego działanie dociera dalej; nikt nie może dać przecież tego, czego sam nie posiada. Bycie z Nim oznacza jednocześnie i modlitwę, i uzdrawianie, i głoszenie, i walkę ze złem. W praktyce trudno jest niekiedy określić granice między tymi etapami; najważniejsze więc, by na żadnym z nich nie stracić kontaktu z Jezusem.

Chrześcijaństwo nie jest ideologią, lecz realnym dotrzymywaniem towarzystwa Jezusowi, takim które angażuje wszystkie nasze zmysły, wszystkie zdolności, wszystkie cechy usposobienia i charakteru.

Mogę być niewierny nawet wówczas, gdy pozostaję wewnątrz wspólnoty! Tajemnica zła ociera się o granice ludzkiego serca, może więc i mnie dotknąć. Dostrzegając Judasza na zewnątrz, mogę go przeoczyć w sobie samym. Własnej wierności nie należy mierzyć miarą niewierności innych – to zbyt wielkie ryzyko.

Przyjęcie przez człowieka propozycji Jezusa, nawet gdy jej nie rozumie, to chwila w której rzeczywiście staje się on prawdziwym uczniem.

Bóg widzi inaczej, niż człowiek, Bóg zawsze widzi prawdziwie.

 

Na podstawie: R. Wróbel OFMConv, Być uczniem Jezusa: przywilej czy zadanie?
[Lectio divina do wybranych fragmentów Ewangelii według św. Marka],
Kraków 2006; wydawnictwo „Studio perbene”.

Następny >>>