|
Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego
dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie umarł, ale miał życie wieczne (J
3, 16).
Tak Bóg umiłował człowieka, że uczynił go swoim dzieckiem,
poniósł go do godności dziecka Bożego. Czy my dostatecznie zdajemy sobie
sprawę z tego wielkiego wyróżnienia, jakim jest Boże synostwo? Czy zdajemy
sobie sprawę z tej wielkiej godności otrzymanej od Boga? Ale - jak wolność
jest nam przez Boga nie tylko dana, ale jednocześnie
zadana, tak jest też i z godnością człowieka. Jest nam ona zadana na całe
życie. I od nas zależy, czy ten dar godności dziecka Bożego doniesiemy
do końca naszej życiowej drogi...
Zachować godność człowieka, godność dziecka Bożego,
to żyć bez zakłamania. Obyś był zimny albo gorący... Nie zachowasz w pełni
godności, gdy w jednej kieszeni będziesz nosił różaniec, a w drugiej
książeczkę przeciwnej ideologii. Nie możesz służyć jednocześnie Bogu i
mamonie. Musisz dokonać wyboru, ale dokonać go w głębokim przekonaniu.
W każdym człowieku jest ślad Boga. Zobacz, bracie, czy
nie zamazałeś go w sobie zbyt mocno. Bez względu na to, jaki wykonujesz
zawód, jesteś człowiekiem. Aż człowiekiem. Bo zawód ma być dla człowieka,
nie człowiek dla zawodu, tak jak pełna prawda o człowieku wymaga tego,
by człowiek nie był dla systemu, ale system dla człowieka. Bóg nigdy nie
rezygnuje ze swoich dzieci, nawet takich, które stoją do Niego plecami.
I dlatego każdy ma szansę. Choćbyś po ludzku przegrał całkowicie, choćbyś
zatracił swoją godność i całkiem się zaprzedał, jeszcze masz czas. Zbierz
się, ogarnij, dźwignij. Zacznij od nowa. Spróbuj budować na tym, co w
tobie jest z Boga. Spróbuj, bo życie jest tylko jedno.
Nie wolno nam zapominać prawdy, że dla zachowania wiary
i godności można poświęcić nawet wolność, ale dla zachowania wolności
nigdy nie wolno poświęcić wiary i godności dziecka Bożego.
Zachować godność, to być sobą w każdej sytuacji życiowej.
To stać przy prawdzie, choćby miała nas ona wiele kosztować. Bo prawda
wypowiadana w słowie kosztuje. Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne
ziarno prawdy trzeba zapłacić. Każda rzecz, każda sprawa musi kosztować
i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe. Mówił już poeta
Novalis, że człowiek opiera się na prawdzie. Jeśli zdradził prawdę, zdradza
siebie...
W czasie niechlubnego dla całej ludzkości procesu Jezusa
Chrystusa, Piłat postawił pytanie, które było, jest i ciągle będzie aktualne:
Co to jest prawda? Dla chrześcijanina odpowiedź na to pytanie jest dość
prosta. Dał ją sam Chrystus, kiedy powiedział o sobie: Ja jestem Drogą,
Prawdą i Życiem... Chrystus więc jest Prawdą. I wszystko, co On głosił,
jest prawdą. Kłamstwo nie miało dostępu do Jego ust. Za prawdę, którą
odważnie głosił, oddał Swoje życie...
Nie możemy przyjmować i zadowalać się prawdami łatwymi,
powierzchownymi, propagandowymi i narzuconymi gwałtem. Musimy nauczyć
się odróżniać kłamstwo od prawdy. Nie jest to łatwe w czasach, w których
żyjemy, w czasach, o których powiedział poeta, że: nigdy jeszcze tak okrutnie
nie chłostano grzbietów naszych batem kłamstwa i obłudy...
Jesteśmy powołani do Prawdy, jesteśmy powołani do świadczenia
o prawdzie swoim życiem. Poznacie prawdę - woła Chrystus - a prawda was
wyzwoli...
Prawda ma w sobie znamię trwania i wychodzenia na światło
dzienne, nawet gdyby starano się ją skrupulatnie i planowo ukrywać. Kłamstwo
kona szybką śmiercią. Prawda zawsze jest zwięzła, a kłamstwo owija
się w wielomówstwo. Korzeniem wszelkich kryzysów jest brak prawdy...
Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć
taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawa. Na tym polega w zasadzie
nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy
i nie protestujemy wobec niego na co dzień. Nie protestujemy, milczymy
lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie
prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności... Jeżeli prawda
będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić
ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną
naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom:
...Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej
uczynić nie mogą...
Bo bać się w życiu trzeba tylko zdrady Chrystusa za
parę srebrników jałowego spokoju. Chrześcijaninowi nie może wystarczyć
tylko potępienie zła, tchórzostwa, zniewalania, nienawiści, przemocy.
Ale chrześcijanin musi być prawdziwym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą
sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości. O te wartości
musi odważnie upominać się dla siebie i innych...
W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu,
gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy
na mechanizm jego działania. Jeśli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm
działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy
się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować...
Niech na koniec będzie dla nas ostrzeżeniem świadomość,
że Naród ginie, gdy brak mu męstwa, gdy oszukuje siebie mówiąc, że jest
dobrze, gdy jest źle, gdy zadowala się tylko półprawdami. Niech na co
dzień towarzyszy nam świadomość, że żądając prawdy od innych, sami musimy
żyć prawdą. Żądając sprawiedliwości, sami musimy być sprawiedliwi w stosunku
do najbliższych. Żądając odwagi i męstwa, sami musimy być na co dzień
mężni i odważni...
Jedynie wspólny wysiłek Kościoła, rodziców i wychowawców
może uchronić młodzież od tego, aby bocznym torem nie odeszła od zdrowego
nurtu Bożego, od zdrowego patriotyzmu, który płynie przez nasz Naród od
przeszło dziesięciu wieków. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy,
aby nie pozwolić zamknąć ust ani dzieciom, ani młodzieży, ani Narodowi
i by nikt nie zagubił nadziei...
Drodzy Młodzi Przyjaciele, musicie mieć w sobie coś
z orłów. Serce orle i wzrok orli - jak mawiał zmarły Prymas Tysiąclecia.
Musicie ducha hartować i wznosić wysoko, aby móc jak orły przelatywać
ponad wszelkim innym ptactwem, w przyszłość naszej Ojczyzny. Tylko będąc
jak orły potraficie przebić się przez wszystkie życiowe przełomy, wichry
i burze, nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie. Orły to wolne
ptaki, bo szybują wysoko, a nie pełzają po ziemi. Jednak czy będziecie
mogli być jak orły zależy przede wszystkim od tego, komu pozwolicie rzeźbić
w waszej duszy i w waszym umyśle pamiętając, że obywateli prawych nie
produkuje się w fabrykach, ale pod sercem matek i pod okiem prawdziwych
wychowawców, którzy wzór dobrego nauczyciela biorą z Jezusa Chrystusa.
[fragmenty różnych homilii wybrała Magdalena Newerly
RM]
|